Agnieszka Kaseja_coach, mentorka, doradca HR

Mój list do Ciebie. Oto ja i moje doświadczenie

Posted on Posted in Coaching, Inspiracje, Mentoring, Odporność psychiczna, rozwój osobisty, Sukces, wymarzona praca, zarządzanie ludźmi
Coach i mentor Agnieszka Kaseja
Agnieszka Kaseja coach

Fakt, że los sprawił, że urodziłam się kobietą, w Polsce tu i teraz, powoduje, że mam za sobą sporo fantastycznych momentów, ale i sporo ciężkich chwil. Oto ich subiektywny spis.

 

Mam 5 lat – marzę, żeby mieć własną książkę. Wakacje u dziadków na wsi, pachnie skoszone zboże. Moment, kiedy mama wychyla się przez okno naszego bloku na Jelonkach w Warszawie i krzyczy: -Wiecie, że jakiś Polak został papieżem?! Albo kiedy 1 września 1978 r. zobaczyłam mojego przyszłego męża i zakochałam się w „chłopaku o oczach jak sarna” i natychmiast opowiedziałam o tym koleżance z podstawówki 🙂 Albo kiedy w czasie wakacji nad Bałtykiem w Rowach dowiedzieliśmy się, że w stoczni Gdańskiej wybuchły strajki. – O, coś się wreszcie dzieje! O, kurczę, tylko, żeby nie odwołali nam matury…! Albo kiedy zemdlałam w wielogodzinnej kolejce po kawałek mięsa, bo się odwodniłam na słońcu. Albo kiedy Wałęsa podpisał porozumienie z PZPR tym swoim absurdalnym długopisem. – To jest gość! Kiedy 13 grudnia 1981 pojechałam z bratem naszą syrenką kupić łyżwy na bazar na Skrze, a tu po drodze żywego ducha, tylko jakieś transportery opancerzone… Kiedy pojechaliśmy z moim ukochanym, wówczas już narzeczonym, na saksy  do Anglii na zbieranie jabłek. Albo kiedy rodziłam 20 godzin. Albo kiedy po 12 godzinach stania w kolejce mój mąż wrocił bez mleka w proszku dla naszego synka i pozostało mi tylko płakać. Albo kiedy sprowadzaliśmy dla Jasia lekarstwo o obecnej wartości 20 PLN przez aptekę szwajcarską za równowartość połowy pensji. Kiedy wydali mi paszport do domu. Albo kiedy po 3 latach siedzenia w domu z dzieckiem dostałam wymarzoną pracę na Uniwersytecie, a za całą pierwszą pensję kupiłam sobie XVII-wieczną mapę Portugalii – dość uszkodzoną 🙂 Kiedy egzaminowałam studentów, leżąc w łóżku z zagrożoną drugą ciążą. Kiedy moja córka po raz pierwszy galopowała i kiedy po raz pierwszy spadła z konia. Kiedy postanowiłam zmienić karierę i zostać trenerem umiejętności miękkich i odrzucili mnie w firmie, o której marzyłam : – Nie potrzebujemy iberystek. Kiedy w związku z tym zaczęłam się sama szkolić – i już nigdy nie przestałam 🙂 Kiedy przyjęli  mnie do firmy, którą wybrałam, bo była najbardziej poszukiwaną firmą w Polsce. Kiedy założyłam swoją firmę. Kiedy szkolenie mi się szczególnie udało i jechałam do domu zmęczona, ale szczęśliwa – dokładnie tak jak uczestnicy mojego szkolenia. Kiedy mój syn uparł się, że jego zastęp będzie mieszkał w namiocie rozstawionym na platformie wysoko na drzewie. Kiedy po raz pierwszy na szkoleniu pojawił się pijany uczestnik… Kiedy straciłam 100 tys złotych na wejściu w źle zarządzaną franczyzę. Kiedy Zuza zaczęła stosować metody „zaklinania koni”, a ja patrzyłam jak wielkie zwierzę chodzi za nią jak piesek. Kiedy pojechaliśmy z moim ukochanym mężem, a jednocześnie moim najlepszym przyjacielem na 5-dniowe warsztaty z Wojtkiem Eichelbergerem, moim „zdalnym” mentorem i dowiedziałam się, na czym polega coaching. Kiedy zostałam coachem. Kiedy moi synkowie ze swoimi ziomkami z harcerstwa pojechali jako nastolatki na kilka tygodni busem do Islandii przez Wyspy Owcze i to bez wsparcia od nas. Kiedy synowie związali się formalnie z ukochanymi przez siebie kobietami, a ja tańczyłam na weselu. Kiedy zostałam HR menedżerką w firmie rodzinnej. Kiedy moi ludzie dostali rok po roku nagrodę dla Najlepszego Sklepu Specjalistycznego dla Biegaczy w Polsce. Kiedy kupiła nas sieć, a wszyscy moi ludzie zostali poproszeni, żeby zostać, bo byli wielkim atutem. Kiedy rodziły się moje wnuczki. Kiedy na wykładzie Kare Landfalda o Zen coachingu w marcu 2015 roku wykonałam po raz pierwszy medytacyjno-kontemplacyjne ćwiczenie o nazwie Inquiry i doznałam wstrząsu, po którym nie poznałam Warszawy – taka stała się nagle piękna! Kiedy ukończyłam swój pierwszy kurs Mindfulness. Kiedy wybrano mnie na prezesa EMCC Poland. Kiedy rodzili się moi wnukowie. Kiedy kupiłam sobie czarny samochód z czerwonymi siedzeniami – tak jak zawsze chciałam – niepozorny na zewnątrz, idealny wewnątrz. Kiedy rozpoczęłam Projekt Włóczykij – włóczenia się po nadmorskich portach Europy. Kiedy medytowałam dzisiaj. CDN.

To ja właśnie.

Moje motto:

Warto być sobą!

Warto  próbować!

Wydobądź z siebie, to co najlepsze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *