O mnie

Agnieszka Kaseja Skuteczny_Coaching

 

Witam Cię.

Nazywam się Agnieszka Kaseja

Jesteś na stronie z inspiracjami i ofertą rozwoju efektywności osobistej i zawodowej.  Dzielę się tutaj z Tobą moimi kompetencjami, wiedzą i doświadczeniem życiowym. 

Moje życiowe motto:  

"Wydobądź z siebie, to co najlepsze!"

„Warto być sobą.”

„Warto próbować.”

    Jestem dojrzałą osobą, która docenia to, co otrzymała od losu. Mam za sobą sporo fantastycznych momentów, ale i sporo ciężkich życiowo chwil. Oto ich subiektywny spis:

_________________________________________________________________________________________________________________

              Mam 5 lat. Mieszkamy w Rembertowie. W domu nie ma nic drukowanego oprócz Expressu Wieczornego i elementarza brata.  Tymczasem niespodziewanie dla rodziców okazuje się, że ja umiem czytać, choć nikt mnie nie uczył. Generalnie nikt się mną nie zajmował 🙂 Nauczyłam się czytać i pisać (do góry nogami), obserwując przez ramię brata. Strasznie marzę o tym, żeby mieć jakąś książeczkę dla siebie. Nigdy nie zapomnę pierwszej książki, jaką miałam w ręce - u córki sąsiadki. To były "Baśnie z dalekich mórz i oceanów" Markowskiej i Wolskiej. Książek jednak w domu nie ma i długo jeszcze nie będzie. Tak jak lalek i często chleba. Mój tata jest spawaczem, mama nie pracuje, mam 2 braci. Jako rodzina ledwo wiążemy koniec z końcem. Jestem na wakacjach u dziadków na wsi, pachnie skoszone zboże. Jestem  tam u siebie, jestem w raju.  Ale kiedy widzę po raz pierwszy Bałtyk, moje serce zostaje tam na zawsze. Lata 70. Moment, kiedy mama wychyla się przez okno naszego bloku na Jelonkach w Warszawie i krzyczy: - Wiecie, że jakiś Polak został papieżem??? Niemożliwe? Kto? Wojtyła? A kto to? 1 września 1978 r. widzę po raz pierwszy Maćka Kaseję. Wchodzi do klasy, przechodzi koło mojej ławki. Choć staram się trzymać głowę skromnie spuszczoną, nie mogę oderwać od niego oczu. Po południu zwierzam się koleżance, że zakochałam się w "chłopaku o oczach jak sarna". To mój obecny mąż. W czasie wakacji 1980 r. nad Bałtykiem w Rowach dowiadujemy się, że w stoczni Gdańskiej wybuchły strajki. - O, coś się wreszcie dzieje! O, kurczę, tylko, żeby nie odwołali nam matury...! Mam 18 lat. Mdleję w wielogodzinnej kolejce po kawałek mięsa, bo byłam po szkole, po WF-ie i chyba się odwodniłam na słońcu. W domu robienie zakupów, czyli całodniowe często stanie w kolejkach należy do moich obowiązków od 13 roku życia. Wałęsa podpisuje porozumienie z PZPR tym swoim absurdalnym długopisem. - To jest gość! Wstaję 13 grudnia 1981 i jadę z bratem i mamą naszą syrenką kupić łyżwy na bazar na Skrze, a tu po drodze żywego ducha, tylko jakieś transportery opancerzone... Kończę liceum Kopernika w 1982. Klasa mat-fiz z rozszerzonym jęz angielskim. Całki, różniczki... Ale ja już wiem, że moim żywiołem jest humanistyka. Waham się, czy iść na historię sztuki, hebraistykę, czy raczej anglistykę. Pytam na korytarzu jedyną dorosłą  osobę, której ufam bezgranicznie - mojego nauczyciela polskiego, Ireneusza Gugulskiego: - Co robić? Czy ja się nadaję na UW? W mojej rodzinie nikt dotąd nie studiował... On mi wtedy mówi - Agnieszka, pamiętaj. Ty możesz wszystko... Dostaję się na iberystykę, bo zakochałam się w piłkarzach brazylijskich 🙂 Na jedno miejsce było 30 kandydatów. Pracuję jako aupair w rodzinie attache hiszpańskiego, udzielam korepetycji. Od 15 roku życia zresztą utrzymuję się sama. Na 4. roku dostaję stypendium do Lizbony. Od tej chwili Portugalia już na zawsze pozostaje moim miejscem na ziemi. Mam 22 lata. Jedziemy z moim ukochanym Maćkiem, wówczas już narzeczonym, na saksy  do Anglii na zbieranie jabłek. 2 tygodnie po powrocie pobieramy się w kościele na Nowym Mieście. Wypożyczam suknię ślubną. Na weselu brat puszcza muzykę z magnetofonu. Impreza kończy się o godz. 24. Moja rodzina ze wsi nie może się nadziwić. - No, jak tak można? Ale już wiedzą, że ja jestem inna niż oni i robię to, co uważam za stosowne... Rok później rodzę Janka. Trwa to ponad 20 godzin, dostaję 2 kroplówy z oksytocyny i prawie zdycham. 1987 rok to rok przełomowy, coś zaczyna się zmieniać, ale w sklepach nadal nic nie ma. Bronię na Iberystyce magisterkę z procesów Inkwizycji w Portugalii. Trwa to 15 minut. Zapominam kupić kwiatów promotorce, wybiegam galopem, bo w domu czeka mój niemowlak. Maciej wraca po 12 godzinach stania w kolejce bez mleka w proszku dla naszego synka i pozostaje mi tylko płakać. Sprowadzamy dla Jasia lekarstwo o obecnej wartości 20 PLN przez aptekę szwajcarską za równowartość połowy pensji. 4 czerwca 1989. Wydają nam paszport do domu. Po 3 latach siedzenia w domu z dzieckiem wchodzę z ulicy i po prostu dostaję wymarzoną pracę na Uniwersytecie, a za całą pierwszą pensję (1000 złotych) kupuję XVII-wieczną mapę Portugalii (dość uszkodzoną 🙂 Uwielbiam uczyć się oraz uczyć studentów.  Wybieram temat i promotora doktoratu - niestety w Coimbrze. Stypendia trwają coraz dłużej. Przez 3-6 miesięcy nie ma mnie w Polsce... Mam 30 lat. Muszę wybrać: wymarzony doktorat czy drugie dziecko. Egzaminuję studentów, leżąc w łóżku z zagrożoną drugą ciążą. W Polsce nie zrobię takiego doktoratu, jak chcę. Innego nie ma sensu. Decyduję się zrezygnować z UW. Postanawiam zostać  trenerką. Interesuje mnie tylko jedna firma. niestety, mówią mi, że nie potrzebują iberystki 🙁  Za 3 miesiące jestem po szkoleniach trenerskich. Pracuję w rekrutacji. Otwiera się SWPS. Idę na Psychologię Społeczną. Już nie jestem iberystką, przynajmniej mentalnie. I w gruncie rzeczy o oto chodzi 🙂 Rozglądam się uważniej po rynku. Zapraszają mnie do pracy w AchieveGlobal - Najbardziej Poszukiwanej Firmy Szkoleniowej w Polsce. Szkolę po 10 dni w miesiącu przez 5 lat. Jestem dobra. Czuję satysfakcję i mam poczucie spełnienia, kiedy te świetnie pomyślane amerykańskie szkolenia dobrze mi wychodzą i jadę do domu zmęczona, ale szczęśliwa - dokładnie tak jak uczestnicy mojego szkolenia. Tłumaczę programy i filmy szkoleniowe. Uczę trenerów. Wprowadzamy performance coaching w Polsce. Prowadzę grupy fokusowe. Prowadzę doradztwo. Zakładam własną działalność.  Tymczasem w domu - moja córka galopuje po raz pierwszy. Po raz pierwszy spada z konia, kiedy mnie przy niej nie ma. Mój nastoletni syn Janek upiera się, że jego zastęp będzie mieszkał w namiocie rozstawionym na platformie wysoko na drzewie. Zuza ma 12 lat i zaczyna ni stąd ni zowąd stosować metody "zaklinania koni", a ja patrzę jak wielkie zwierzę chodzi za nią jak piesek.  Po raz pierwszy na szkoleniu pojawia się pijany uczestnik... Czas na zmianę. W 2008 r. jedziemy z moim ukochanym mężem, a jednocześnie moim najlepszym przyjacielem, na 5-dniowe warsztaty z Wojtkiem Eichelbergerem, moim "zdalnym" mentorem i dowiaduję się, na czym polega life coaching. Idę na najdłuższy i najdroższy kurs coachingu w Polsce. Zostaję zawodowym coachem. Janek ze swoimi ziomkami z harcerstwa i Kopernika mają po 17 lat. Wpadają na pomysł , żeby wybrać się na kilka tygodni busem do Islandii przez Wyspy Owcze i to bez żadnego wsparcia finansowego od nas. Do naszej rodziny dołącza jako przybrany syn Tomek, przyjaciel Janka, którego mama umarła na stole operacyjnym. Czas płynie coraz szybciej... Synowie wiążą się z ukochanymi przez siebie kobietami. Niedługo tańczę na weselu. Mąż przestaje być prezesem w filii belgijskiego koncernu. Zostaję HR menedżerką w firmie rodzinnej. Mój zespół dostaje rok po roku nagrodę dla Najlepszego Sklepu Specjalistycznego dla Biegaczy w Polsce. Kupuje nas sieć, a wszyscy moi ludzie zostali zaproszeni, żeby zostać, bo są największym atutem firmy. Moja córka niemal ginie, potrącona przez samochód. Rodzą się moje 2 wnuczki. Na wykładzie Kare Landfalda o Zen coachingu w marcu 2015 roku wykonuję po raz pierwszy medytacyjno-kontemplacyjne ćwiczenie o nazwie Inquiry i doznaję wstrząsu, po którym nie poznaję Warszawy - taka nagle stała się piękna! Kończę  swój pierwszy kurs Mindfulness. Członkowie EMCC Poland powierzają mi prezesurę w marcu 2016. Rodzą się moi 2 wnukowie. Kupuję sobie wreszcie czarny samochód z czerwonymi siedzeniami - tak jak zawsze chciałam. Rozpoczynam projekt Włóczykij - włóczenia się po nadmorskich portach Europy. Medytuję, piszę, uczę się, chodzę. Dzień po dniu żyję jak chcę.   

 

Oferuję Ci wszytko to, jako mój cenny bagaż, moją skrzynkę z doświadczeniami, które pozwalają mi zrozumieć wiele.

Oferuję szyte na miarę, indywidualne, ściśle poufne programy rozwoju efektywności osobistej. Stosuję nowoczesne metody rozwoju, oparte o sprawdzone metodologie. 

Moja specjalizacja to rozwój Mental Toughness, czyli rozwój odporności psychicznej w obliczu przeszkód i niepowodzeń. Specjalizuję się w pracy z osobami, które przeżyły ciężkie chwile, a nawet traumy, i pragną dzięki sobie i swojej sile wewnętrznej osiągnąć sukces. 

Moje motto: „Nie można pokonać kogoś, kto się nie poddaje.”

  rozwój ososbisty zawodowy

 

Jako coach pracuję z osobami pragnącymi poznać swoje mocne strony i je wykorzystać dla osiągnięcia wymarzonego sukcesu. Pomagam ludziom realizować ich tęskonoty!

Moje motto: Wydobądź z siebie to, co najlepsze!

Jako mentorka szczególnie wspieram młode przedsiębiorcze kobiety w:

  • >>> osiąganiu satysfakcji z pracy i życia
  • >>> poznawaniu i wzmacnianiu swoich talentów
  • >>> budowaniu marki osobistej opartej na trwałych podstawach.

Moje motto: Osiągnij sukces, pozostając sobą!

 

Wykorzystuję nowoczesne metody rozwoju osobistego i biznesowego:

  • - coaching
  • - mentoring
  • - trening i szkolenia
  • - diagnozę efektywności jednostek i zespołów.

 

Jestem:

  • * akredytowanym coachem EMCC EIA na poziomie Practitioner
  • * dyplomowanym coachem  po studiach podyplomowych na SWPS (290 h) oraz kursach specjalistycznych, w procesie superwizji. 
  • * mentorem CoachWise™
  • * trenerem zarządzania Zenger Miller/Folkman
  • * diagnostą behawioralnym D3, MTQ48, TIE.

 

Jestem członkiem organizacji branżowych. Zależy mi na ksztaltowaniu najwyższych standardów coachingu i mentoringu w Polsce. Uważam, że klientom należy się to, co najlepsze. Aktualnie jestem prezesem polskiego oddziału EMCC (European Mentoring and Coaching Council).  Pracuję w zgodzie z Globalnym Kodeksem Etycznym EMCC i AC.

EMCC Poland member
EMCC Poland member

 

Moje doświadczenie obejmuje:

_20 lat bycia przedsiębiorcą

_ponad 3000 godzin szkoleniowych

_6 lat bycia menedżerem

_około 400 godzin w roli coacha i mentora

_4 biznesy, w tym franczyza

_31 ciekawych lat z jednym mężem

_3 dorosłych dzieci, które mają już swoje rodziny.

Prywatnie jestem człowiekiem czytającym oraz fanką sztuki perfumeryjnej. Kocham zapach siana, ziół w zdziczałym ogrodzie i soli morskiej na nadbrzeżu w porcie. Kocham Portugalię, szczególnie jej północną część.

Agnieszka Kaseja coach kocham Portugalia
Kocham Portugalię!

Zapraszam do kontaktu! Skorzystaj z mojej oferty.

 

 

Dowiedz się o mnie więcej